Róża chciała iść do swojego pokoju, jednak jej rodzice zaczęli bardzo ciekawą rozmowę. Niestety ale tym razem była zmuszona podsłuchiwać... Jej ojciec przesunął się wózkiem do kuchni i zaczął mówić do mamy. To co usłyszła Róża przeszło jej najśmielsze oczekiwania..............
-Kochanie, musimy powiedzieć Róży prawdę, ona naprawdę kocha piłkę nożną a ma prawo wiedzieć czemu ty jej tak tego zabraniasz...
-Co mam jej niby powiedzieć?!!! Że to przez piłkę nożną zostałem kaleką? Że to przez to właśnie jeżdżę na wózku?? Ona tego nie zrozumie i bardzo proszę zakończmy tą rozmowę!- Tata Róży nie miał już na nic siły...
Róża była wstrząśnięta i bardzo szybko udała się do swojego pokoju. Zastanawia się jednak co się wtedy stało. Czy miał jakiś poważny wypadek, albo kontuzję? Postanowiła, że nic nie powie Piotrkowi. Było już dosyć późno. Nagle Róża usłyszała trzaśnięcie drzwiami. Najprawdopodobniej byli to Piotrek z Marleną. Zeszła na dół aby się z nimi przywitać. Piotrek z Marleną siedzieli już na kanapie i oglądali film. Podeszłam do nich i zaczęliśmy rozmowę.
-No hej młoda i jak się czujesz? -Pyta zmartwiony Piotrek.
-A wiesz już nawet lepiej, jutro po południu jadę do lekarza.
-A co tata powiedział?
-Był wściekły!! Zabronił mi do końca tygodnia wychodzić i grać w nogę! -Róża byla bardzo smutna.
-Ej Różyczko nie przejmuj się tak kochana, ja też nie nawidzę piłki nożnej ale staram się to tolerować. -Wtrąca się do rozmowy Marlena.
-Marlenko, ale ty nie wiesz jak to jest. A gdyby tobie zabronili jeździć na motocyklach? Jak ty byś się czuła? -Pyta Marlenę Róża.
-No napewno źle, ale moim zdaniem powinniście oboje porozmawiać tak na spokojnie...
-Ja nie rozumiem dlaczego tata nie pozwala nam grać w nogę... -Wtrąca się do rozmowy Piotrek.
Róża postanowiła że nie wyjawi mu tajemnicy i siedziała cicho udawając że nic nie wie.
-Ja również tego nie rozumiem... -Odpowiada Róża.
Cała trójka spędziła wieczór na oglądaniu filmu. Po 3-godzinnym seansie Marlena poszła do domu.
Następny dzień:
Była godzina 7:30 a Róża szykowała się na pierwszy dzień w szkole. Ledwo zeszła po schodach a Piotrek już na nią czekał. Tego dnia to on musiał ją zawieźć, gdyż bardzo bolała ją kostka i sama nie doszłaby na przystanek. Piotrek zawiózł ją pod szkołe gdzie tam wysiadła. Koledzy Róży od razu ruszyli jej na pomoc. Oczywiście nie odbyło się bez pytań typu: Jak się czujesz? Wszystko dobrze? Róża potakiwała na wszystkie pytania, gdy nagle chłopacy zobaczyli Karola.
Od razu zostawili Różę samą i pobiegli do niego. Róża pierwszy raz poczuła się odrzucona.
Nagle w jej stronę zaczął iść Jasiek... Było to dziwne bo Róża znała go tylko z widzenia. Wiedziała że chyba mu się podoba, ale nie wiedziała że był w niej już od kilku lat zakochany.
-Wszystko dobrze może Ci pomóc? -Pyta cały zawstydzony Jasiek.
-Tak, wszystko w porządku... A my się wogóle znamy? -Róża nie miała ochoty go poznawać
-Ta... ta.. tak znaczy sie nooo.... z widzenia- Jasiek był bardzo zawstydzony.
-Dobra wiesz, dziękuję że chciałeś mi pomóc ale dam sobie radę sama, cześć... -Róża zakończyla rozmowę.
Zrezygnowany Jasiek odszedł w kąt, gdzie zaszył się z książką. Ale dalej wpatrywał się w Różę, która postanowiła iść do swojej najlepszej przyjaciółki Marleny- dziewczyny jej brata.
Nigdzie nie mogła jej znaleźć wiec pomyślała że napewno jest na wagarach...
Róża nie miała już poza nią żadnych przyjaciółek, miała kolegów którzy zostawili ją dla Karola.
Ledwo się obejrzała a przy niej znowu stał Jasiek:
-Dobra powiedz mi czego ty ode mnie chcesz? -Pyta wściekła Róża.
-Przepraszam, nie chcę się narzucać ja już sobie pójdę.
-Nie poczekaj, to ja przepraszam jestem trochę wkurzona bo wszyscy na około mnie odrzucili ale....
Dlaczego ja Ci o tym mówię?
-Ale mi to nie przeszkadza, ej Róża, wiem że to może dziwne aleee....
-No dawaj powiedz to w końcu- Mówi zaciekawiona Róża
-Poszłabyś wieczorem ze mną do kina? -Pyta cały zaczerwieniony Jasiek
-Do kina? Dziś? Wieczorem?? -Róża była zdziwiona propozycją kolegi
-No dobrze, i tak nie mam dzisiaj co do roboty. -Róża nie miała już nic do stracenia, zostawili ją przyjaciele a Marlenie nie chce zawracać głowy.
-To widzimy się wieczorem- Mówi zadowolony Jasiek
Róża nie wiedziała co robi ze swojim życiem. Idzie na randkę z najdziwniejszym chłopakiem w szkole... Ale no co miała zrobić, nie mogła go odrzucić bo nie zachowywał się tak jak Ci chłopacy co zawsze ją podrywają. W głębi duszy czuła że nic z tego nie będzie ale że mogą się zaprzyjaźnić.
Po wizycie u lekarza przekonała rodziców aby mogła wyjść z kolegą do kina.
Po godzinie 20:00 do drzwi ich domu zapukał Jasiek. Róża była zdziwiona skąd on wie gdzie ona mieszka ale nic już nie mówiła...
I jak wam się podoba?? :D Proszę o komentarze ;)
12 komentarzy= 2 rozdział
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ ;P
PROSZĘ WSZYSTKICH O SZCZERĄ OPINIĘ W KOMENTARZACH!!
Super!:)
OdpowiedzUsuńWspaniały;)
OdpowiedzUsuńCudowny /Wanessa
OdpowiedzUsuńNie rozumiem tylko jednej rzeczy. Jak ona mogła chodzić ze skręconą kostką? Dlaczego rodzice od razu nie wzięli jej do lekarza i do tego następnego dnia puścili ją do szkoły?
OdpowiedzUsuńMniejsza o to, ale pozwolisz (lub nie), że jeszcze sobie ponarzekam. W wielu miejscach brakuje znaków interpunkcyjnych. Poza tym po myślnikach po wypowiedzi bohaterów powinno pisać się małą literą i często pojawiał się brak polskich znaków takich jak ą, ę.
Aczkolwiek myślę, że z następnymi rozdziałami będzie lepiej i nabierzesz wprawy :) Będę na pewno zaglądać.
Super! :)
OdpowiedzUsuńBardzo fajny i czekam z niecierpliwością na kolejny :*
OdpowiedzUsuńZapomniałam dodać że jestem ciekawa co wydarzy się dalej ;)
OdpowiedzUsuńJeju boskie *.* Jestem ciekawa co bd dalej :* Czekam na next <3
OdpowiedzUsuńSuper, bardzo mi się podoba :)
OdpowiedzUsuńŚwietny,czekam na kolejny *-*
OdpowiedzUsuńczekam na Jamesa! :D
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny rozdział 😊
OdpowiedzUsuń