Jasiek po podsłuchanej rozmowie brata Róży z jego dziewczyną wiedział że musi sprawić jej na urodziny jakąś niespodziankę. Róża niczego nie świadoma zasnęla i spała tak dosyć długo.
Była sobota godzina 11:36 kiedy Róża wygramoliła się z łóżka. Przyszykowała sobie śniadanie, umyła się i poszła do swojego pokoju. Jasiek wstał dzisiaj wcześnie. Do urodzin jego przyjaciółki Róży został niecały tydzień. Od rana snuł się po mieście szukając jakiegoś prezentu, ale na jego nieszczeście nie znalazł nic co mogłoby zadowolić Różę... Szukał po sklepach sportowych bluzek z nazwiskami piłkarzy, lub czegokolwek co ma związek z piłką nożną. Był już całkiem zrezygnowany, więc wsiadł do pierwszego lepszego autobusu który jechał w stronę jego domu i zasnął. Był zmęczony gdyż położyl się bardzo późno spać a jeszcze do tego pół dnia chodził po mieście. Na jego miejscu każdy mógłby tak zrobić. Nagle Jaśka obudził głos kierowcy autobusu.
-Przepraszam pana, ale to już ostatni przystanek ! -Mówi zdenerwowanym oraz surowym głosem kierowca.
-Co?! Jak to ostatni? Jaka to jest ulica?? -Próbuje się ocknąć mało świadomy Jasiek.
-Proszę Pana ja tu jestem tylko od prowadzenia autobusu a nie od udzielania informacji gdzie jesteśmy. Wyjazd mi stąd, zaraz kończą mi się godziny a ja chcę jeszcze o 17 być w domu! -Kierowca niemal że pociągnął za włosy Jaśka i go wyrzucił.
Jasiek skapnął się że to nie jego dzielnica.Zaspał. Wyszedł aż o 4 przystanki za daleko...
Kompletnie nie wiedział gdzie jest i zorientował się że zostawił bluzę (w której był telefon, klucze oraz pieniądze) w autobusie. Zdezorientowany najszybciej jak mógł podbiegł do autobusu ale kierowca już dawno odjechał.
-No i co ja mam teraz zrobić? Nie wiem gdzie jestem, nie mam telefonu ani pieniędzy ... -Powtarzał w myślach Jasiek.
Chodził po dotąd nieznanym mu mieście i spoglądał na wieżę ratuszu na której był zegar.
Wybijał powoli godzinę 18.30 a on jak dobrze pamiętał miał być w domu o 19.00.
Nawet nie miał jak zadzwonić do rodziców aby się nie martwili, a na dodatek nie znał drogi.
Zastanawiał się czy nie zapytać się o nią jedengo z przechodni ale co drugi z nich to był jakiś dresiarz albo co gorsza bandyta. A przynajmniej na takich wyglądali. Robiło się coraz to ciemniej a Jasiek dalej tam był. Usiadł na jedną z pobliskich ławek i łzy zaczęły napływać mu do oczu.
W końcu zdecydował się zapytać kogoś o drogę. Zauważył wysokiego mężczyznę w czarnym płaszczu i w okularach bardzo szybko przemieszczającego się. Pierwsze co o nim pomyślał, to to że jest to jakiś złodziej uciekający ze skradzionymi pieniędzmi, ale nie... Wyglądał zbyt znajomo.
Jaśkowi wydawało się że już kiedyś go widział... W telewizij ?? Mniejsza o to postanowił do niego podbiec.
-Przepraszam Pana bardzo ale wie Pan może jak mógłbym dostać się do miejscowości o nazwie Tarnowice? -Pyta nieco wystraszony Jasiek...
Mężczyzna odwrócił się. Jasiek prawie zemdlał. Był to we własnej osobie, najznakomitszy piłkarz na świecie James Rodriguez.
-Ja... ja .... ja ... no ..... poprostu nie wierzę!! James Rodriguez!! -Wydukał pełen zdziwienia Jasiek.
-Ej młody proszę Cię tylko cicho! Chodźmy gdzieś w jakiś zakątek bo zaraz przybiegnie tu za mną cały tłum fotoreporterów! -Odpowiedział James bardzo zdenerwowany.
Jasiek go posłuchał i tak jak powiedział tak zrobili. Pobiegli do pobliskiego parku i usiedli na ławce.
-Poprstu nie wierzę że to ty! -Mówi pełny podziwu Jasiek.
-Nic szczególnego. Przepraszam Cię że zaciagnołem Cię aż tutaj ale uciekałem bo biegł za mną cały tłum dziennikarzy... chyba sam rozumiesz -Mówi już trochę spokojniejsz James.
-Rozumiem, ale dalej nie mogę uwierzyć że Cię spotkałem... Chciałem zapytać Cię o drogę do Tarnowic bo wysiadłem na złym przystanku, ale ty napewno nie wiesz jak się tam dostać.- Jasiek posmutniał.
-Ej młody nie przejmuj się coś się wymyśli. To mówisz że jesteś moim fanem? -Pyta James ..
-Tak! Znaczyyy... no jestem takim typem samotnika. Nigdy nie interesowałem się piłką nożną ale dzię,ki mojej jedynej przyjaciółce która ma na imię Róża bardzo Cię polubiłem... znaczy się Pana polubiłem -Mówi zmieszany Jasiek.
-Nic nie szkodzi możesz mówić mi po imieniu. -Odpowiada roześmiany James.
-Róża jest twoją wielką fanką i kocha piłkę nożną.!
-Bardzo się cieszę! A jak ty masz na imię bo nie przedstawiłeś mi się -Pyta się dalej roześmiany James.
-Jestem Jasiek. Jan, Janek, Jasiek... Możesz mówić jak chcesz.
-Dobra Jasiek. A więc mówisz że się zgubiłeś tak?
-Tak!!
-Dobra nie panikujmy... mam pomysł :) Jesteśmy z żoną Danielą tutaj na urlopie chyba wiesz kto to Daniela? -Pyta James
-Tak wiem!! :D
-Masz może telefon, albo numer do rodziców?
-Niestety nie... zostały w autobusie razem z bluzą oraz pieniędzmi. -Jasiek jest smutny.
-To przykre... a na co Ci były pieniądze jeżeli wolno mi wiedzieć? -James jest ciekawy
-Moja przyjacióła Róża ma za tydzień urodziny i chciałem jej sprawić jakiś prezent... Ale nic nie znalazłem.
-Spokojnie młody coś się wymyśli ;D A jeżeli chodzi o Ciebie to z Danielą zatrzymaliśmy się tu w naszym ostatnio kupionym domu. Szkoda mi Cię trochę i jeżeli bardzo chcesz możesz u nas przenocować ale pod jednym warunkiem... -James składa Jaśkowi propozycję.
-Jakim? Jak chodzi o sprzątanie to spokojnie jestem w tym dobry.
-Nie to nie chodzi o sprzątanie- Zaśmiał się James.
-To o co? -Dopytuje się Jasiek.
-Mówisz że ta Twoja przyjaciółka jest moją największą fanką? Chciałbym ją poznać bo z tego co mówileś że kocha Real oraz piłkę nożną musi być ciekawą osobą. -Mówi dalej roześmiany James.
Jasiek zgodził się natychmiast i pomyślał że spotkanie z Jamesem może być jej prezentem na urodziny! Przybili sobie piątkę i z Jamesem poszli do jego domu.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Jak myślicie co się potem stało?? ;D ;p
7 komentarzy = 4 rozdział :) komentujesz = motywujesz :)))
sobota, 25 lipca 2015
poniedziałek, 13 lipca 2015
Rozdział 2 ...
Na początku chciałabym przeprosić wszytkich że tak długo musieliście czekać z tym rozdziałem!
Mam nadzieję że mi wybaczycie ;D
A tu proszę taki krótki rozdział :) :
Róża tego wieczoru nie wystroiła się jakoś specjalnie, zrobiła sobie lekki makijaż na twarzy, natomiast włosy miała spięte w luźnego koka. Ubrała na siebie granatową bluzkę z odrkytymi ramionami oraz czarną bokserkę. Założyła krótkie jeansowe spodenki w ćwieki a na nogi swoje ulubione adidasy. Swoje dłonie przyozdobiła w pierścionki oraz bransolety. Użyła perfum swojej mamy o zapachu wanilii i w ostateczności nażuciła na siebie swoją ukochaną bluzę sportową.
Jasiek dobijał się do jej drzwi.
Cieszyła się że jej rodzice tego wieczoru akurat pracują. Jej mama jest agentką nieruchomości oraz projektantką wnętrz a jej ojciec z powodu swojego kalectwa pracuje w biurze, które znajduje się właśnie w ich domu. Tata Róży zawsze był bardzo zajęty pracą więc napewno nie usłyszał stukania oraz dobijania się Jaśka. Róża powoli zeszła na dół z owiniętą w bandaż kostką i otworzyła Jaśkowi, który również nie był ani trochę wystrojony.
Dziewczyna była przekonana że od dawna podkochujący się w niej Jasiek przyjdzie w garniturze z bukietem kwiatów.... a tutaj nic!
-O, cześć Jasiek, to do którego kina pójdziemy? -Pyta nieco zdziwona Róża.
-Może do ,,Cinema City''? Słyszałem że grają tam dzisiaj naprawdę dobry horror. -Po odpowiedzi Jaśka słychać było że jest on już trochę pewniejszy siebie.
-Okej, może załapiemy się na ,,noc wampirów 2''? Słyszałam że ten jest naprawdę dobry! - Róża miała już jeden wspólny temat do rozmowy z Jaśkiem.
Idąc uliczkami Śródmieścia wreszcie dotarli do kina. Całą drogę rozmawiali o filmach oraz o swoich zainteresowaniach. Róża coraz bardziej czuła że może ufać Jaśkowi. Przyglądając się mu bliżej zauważyła że nie jest on nawet taki najbrzydszy...
Wchodząc do kina Róża i Jasiek zaczęli wyciągać pieniądze do kupna biletu. Postanowili iść na horror zaproponowany przez Różę.
-2 bilety na ,,Noc wampirów 2 '' poproszę! -Mówi Jasiek do pani sprzedającej bilety.
Sprzedawczyni podała im bilety po czym udali się w stronę sali. Zajęli swoje miejsca i wciągneli się w oglądanie filmu.
* 2 godziny później:
-Ale było super, szkoda że nie grają tego w 3D- Zachwyca się Róża.
-Wiesz co oglądałem naprawdę dużo takich filmów ale musze przyznać że ten był naprawdę straszny! -Podziela jej zachwyt Jasiek.
Wychodząc z kina była juz godzina 22:30. Róża nie miała zamiaru wracać do domu więc razem z Jaśkiem poszli do parku.Rozmawiało im się całkiem dobrze, a Jasiek prawił jej różne komplementy.
Róża nie mogła już tego znieść...
-Jasiek, jesteś naprawdę fajnym chłopakiem, ale chyba nic z tego nie będzie.Polubiłam Cię i to bardzo i nie chcę żebyś zrozumiał mnie źle ale chcę się tylko z Tobą przyjaźnić... -Powiedziała rozkojarzona Róża.
-Ehh szkoda, ale co ja sobie myślałem? Że taka ładna dziewczyna będzie chodzić z takim brzydkim i nieubianym chłopakiem? Przepraszam Cię chodźmy już do domu... -Odpowiada zrezygnowany Jasiek.
-Ej no proszę Cię! Zrozum że ja poza przyjaźnią nic więcej do Ciebie nie czuję!! -Róży zrobiło się trochę głupio.
Przez całą drogę do domu szli w milczeniu. Dziewczyna zaczęła mieć wyrzuty sumienia, że go odrzuciła i pomyślała że każdemu trzeba dać szansę.
-Róża przepraszam. -Odzywa się Jasiek.
-Niby za co? To ja powinnam przeprosić! -Odpowiada Róża.
-Wiesz co? Jeżeli chcesz abym został Twoim przyjacielem, to muszę to docenić! To co? Piątka na zgodę? -Jasiek zrozumiał że Róża nie czuje tego samego co on...
Przez resztę drogi Róża opowiadała Jaśkowi o swoim życiu, o tym że jej ojciec zabrania jej grać w nogę bo dawno temu miał wypadek przez co został kaleką, powiedziała mu również że to wszystko wie przez przypadek bo podsłuchała jego rozmowę z mamą. Mówiła mu o Karolu, który ponastawiał wszystkich przyjaciół i kolegów przeciwko niej oraz o tym że ma tylko jedną przyjaciółkę dziewczynę jej brata- Marlenę.
Było około godziny 23:00 a Róża przypomniała sobie że najpóźniej może wrócić o 22:30...
Oboje przyspieszyli kroku (szli tak wolno przez Róże która miała skręconą kostkę) i po kilku mnutach znaleźli się pod domem Róży. Pożegnali się a Róża weszła do domu. Na całe szczęście jej mamy jeszcze nie było a tata siedział w biurze. Róża nie chciała już jeść kolacji tyle przebrała się, umyła i zasnęła.
Jasiek idąc do swojego domu napotkał Marlenę i Piotrka. Rozmawiali:
-Róża ma za tydzień urodziny, trzeba będzie zorganizować jej jakąś niespodziankę!!! -Mówi Piotrek do Marleny.
-A wiesz? Ja mam pomysł. Przecież ona tak kocha Real Madryt i piłke nożną, to może załatwimy jej jakiś autograf czy coś? -Proponuje Marlena.
-Nie wiem czy to dobry pomysł. Autograf jak chcesz to załatwić? -Piotrek nie jest przekonany do pomysłu Marleny.
-To ja nie wiem... - Marlena się poddaje.
Jasiek już wie że musi zorganizować swojej (już) przyjaciółce jakąś niespodziankę. Przez resztę drogi myślał nad tym ale nic nie przychodziło mu do głowy.
I jak wam się podoba? ;D W następnym rozdziale pojawi się James! :3
9 komentarzy = 3 rozdział :)))
KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ !!! :)))
Mam nadzieję że mi wybaczycie ;D
A tu proszę taki krótki rozdział :) :
Róża tego wieczoru nie wystroiła się jakoś specjalnie, zrobiła sobie lekki makijaż na twarzy, natomiast włosy miała spięte w luźnego koka. Ubrała na siebie granatową bluzkę z odrkytymi ramionami oraz czarną bokserkę. Założyła krótkie jeansowe spodenki w ćwieki a na nogi swoje ulubione adidasy. Swoje dłonie przyozdobiła w pierścionki oraz bransolety. Użyła perfum swojej mamy o zapachu wanilii i w ostateczności nażuciła na siebie swoją ukochaną bluzę sportową.
Jasiek dobijał się do jej drzwi.
Cieszyła się że jej rodzice tego wieczoru akurat pracują. Jej mama jest agentką nieruchomości oraz projektantką wnętrz a jej ojciec z powodu swojego kalectwa pracuje w biurze, które znajduje się właśnie w ich domu. Tata Róży zawsze był bardzo zajęty pracą więc napewno nie usłyszał stukania oraz dobijania się Jaśka. Róża powoli zeszła na dół z owiniętą w bandaż kostką i otworzyła Jaśkowi, który również nie był ani trochę wystrojony.
Dziewczyna była przekonana że od dawna podkochujący się w niej Jasiek przyjdzie w garniturze z bukietem kwiatów.... a tutaj nic!
-O, cześć Jasiek, to do którego kina pójdziemy? -Pyta nieco zdziwona Róża.
-Może do ,,Cinema City''? Słyszałem że grają tam dzisiaj naprawdę dobry horror. -Po odpowiedzi Jaśka słychać było że jest on już trochę pewniejszy siebie.
-Okej, może załapiemy się na ,,noc wampirów 2''? Słyszałam że ten jest naprawdę dobry! - Róża miała już jeden wspólny temat do rozmowy z Jaśkiem.
Idąc uliczkami Śródmieścia wreszcie dotarli do kina. Całą drogę rozmawiali o filmach oraz o swoich zainteresowaniach. Róża coraz bardziej czuła że może ufać Jaśkowi. Przyglądając się mu bliżej zauważyła że nie jest on nawet taki najbrzydszy...
Wchodząc do kina Róża i Jasiek zaczęli wyciągać pieniądze do kupna biletu. Postanowili iść na horror zaproponowany przez Różę.
-2 bilety na ,,Noc wampirów 2 '' poproszę! -Mówi Jasiek do pani sprzedającej bilety.
Sprzedawczyni podała im bilety po czym udali się w stronę sali. Zajęli swoje miejsca i wciągneli się w oglądanie filmu.
* 2 godziny później:
-Ale było super, szkoda że nie grają tego w 3D- Zachwyca się Róża.
-Wiesz co oglądałem naprawdę dużo takich filmów ale musze przyznać że ten był naprawdę straszny! -Podziela jej zachwyt Jasiek.
Wychodząc z kina była juz godzina 22:30. Róża nie miała zamiaru wracać do domu więc razem z Jaśkiem poszli do parku.Rozmawiało im się całkiem dobrze, a Jasiek prawił jej różne komplementy.
Róża nie mogła już tego znieść...
-Jasiek, jesteś naprawdę fajnym chłopakiem, ale chyba nic z tego nie będzie.Polubiłam Cię i to bardzo i nie chcę żebyś zrozumiał mnie źle ale chcę się tylko z Tobą przyjaźnić... -Powiedziała rozkojarzona Róża.
-Ehh szkoda, ale co ja sobie myślałem? Że taka ładna dziewczyna będzie chodzić z takim brzydkim i nieubianym chłopakiem? Przepraszam Cię chodźmy już do domu... -Odpowiada zrezygnowany Jasiek.
-Ej no proszę Cię! Zrozum że ja poza przyjaźnią nic więcej do Ciebie nie czuję!! -Róży zrobiło się trochę głupio.
Przez całą drogę do domu szli w milczeniu. Dziewczyna zaczęła mieć wyrzuty sumienia, że go odrzuciła i pomyślała że każdemu trzeba dać szansę.
-Róża przepraszam. -Odzywa się Jasiek.
-Niby za co? To ja powinnam przeprosić! -Odpowiada Róża.
-Wiesz co? Jeżeli chcesz abym został Twoim przyjacielem, to muszę to docenić! To co? Piątka na zgodę? -Jasiek zrozumiał że Róża nie czuje tego samego co on...
Przez resztę drogi Róża opowiadała Jaśkowi o swoim życiu, o tym że jej ojciec zabrania jej grać w nogę bo dawno temu miał wypadek przez co został kaleką, powiedziała mu również że to wszystko wie przez przypadek bo podsłuchała jego rozmowę z mamą. Mówiła mu o Karolu, który ponastawiał wszystkich przyjaciół i kolegów przeciwko niej oraz o tym że ma tylko jedną przyjaciółkę dziewczynę jej brata- Marlenę.
Było około godziny 23:00 a Róża przypomniała sobie że najpóźniej może wrócić o 22:30...
Oboje przyspieszyli kroku (szli tak wolno przez Róże która miała skręconą kostkę) i po kilku mnutach znaleźli się pod domem Róży. Pożegnali się a Róża weszła do domu. Na całe szczęście jej mamy jeszcze nie było a tata siedział w biurze. Róża nie chciała już jeść kolacji tyle przebrała się, umyła i zasnęła.
Jasiek idąc do swojego domu napotkał Marlenę i Piotrka. Rozmawiali:
-Róża ma za tydzień urodziny, trzeba będzie zorganizować jej jakąś niespodziankę!!! -Mówi Piotrek do Marleny.
-A wiesz? Ja mam pomysł. Przecież ona tak kocha Real Madryt i piłke nożną, to może załatwimy jej jakiś autograf czy coś? -Proponuje Marlena.
-Nie wiem czy to dobry pomysł. Autograf jak chcesz to załatwić? -Piotrek nie jest przekonany do pomysłu Marleny.
-To ja nie wiem... - Marlena się poddaje.
Jasiek już wie że musi zorganizować swojej (już) przyjaciółce jakąś niespodziankę. Przez resztę drogi myślał nad tym ale nic nie przychodziło mu do głowy.
I jak wam się podoba? ;D W następnym rozdziale pojawi się James! :3
9 komentarzy = 3 rozdział :)))
KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ !!! :)))
piątek, 10 lipca 2015
2 część życzeń dla Ikera :)
Iker ! Dziękujemy Ci za te 25 wspaniałych lat i 700 spotkań ♥ Dzięki tobie i nie tylko ten klub stał się wielki ! Aż się łzy w oku kręcą. Ale pamiętaj, że dla nas będziesz zawsze wielki i mamy nadzieję że kiedyś wrócisz jeszcze do nas <3 Niech Bóg prowadzi Cię dalej.Dziękujemy !!! ♥ Hala Madrid ♥ !! - http://ask.fm/realmadrid12370
Strasznie smutno się robi gdy tylko pomyślimy o tym, że w tym sezonie nie będzie z nami tak wielkiej legendy jaką jest Iker. Chciałam mu przede wszystkim podziękować za te 25 lat w naszym kochanym Realu, za te niezapomniane emocje. Mam nadzieje, że czasami przypomni mu się Madryd i wszystkie sukcesy.Oczywiście życzę mu dużo szczęścia w nowym klubie czyli w Porto. NIGDY CIĘ NIEZAPOMNIMY LEGENDO <3 - http://ask.fm/kostkowa
Iker, dziekuje Ci za wszystko!♥ Kocham Cie. Byles, jestes i zawsze bedziesz najlepszym bramkarzem swiata. Powodzenia dalszej kariery i mam jeszcze nadzieje ze zostaniesz z Nami ;(I pamietaj zawsze bedziemy razem z Toba. Dziekuje za wszystko legendo!!<3 ♥♥♥ - http://ask.fm/meskiukaas
Strasznie smutno się robi gdy tylko pomyślimy o tym, że w tym sezonie nie będzie z nami tak wielkiej legendy jaką jest Iker. Chciałam mu przede wszystkim podziękować za te 25 lat w naszym kochanym Realu, za te niezapomniane emocje. Mam nadzieje, że czasami przypomni mu się Madryd i wszystkie sukcesy.Oczywiście życzę mu dużo szczęścia w nowym klubie czyli w Porto. NIGDY CIĘ NIEZAPOMNIMY LEGENDO <3 - http://ask.fm/kostkowa
Iker, dziekuje Ci za wszystko!♥ Kocham Cie. Byles, jestes i zawsze bedziesz najlepszym bramkarzem swiata. Powodzenia dalszej kariery i mam jeszcze nadzieje ze zostaniesz z Nami ;(I pamietaj zawsze bedziemy razem z Toba. Dziekuje za wszystko legendo!!<3 ♥♥♥ - http://ask.fm/meskiukaas
Życzenia dla Ikera...
Kochani! Ten post chciałabym całkowicie poświęcić najwspanialszemu obrońcy świata Ikerowi Casillasowi. Plotki na temat jego odejścia - nie jestem pewna czy są prawdziwe i istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo że nie ale obiecałam czytelnikom mojego aska: http://ask.fm/yo_realowa że dodam życzenia pożegnalne dla Ikera, które pisali mi w pytankach.
Tak więc obietnica to obietnica i oto te życzenia:
Iker dziekuje Ci za wszystko. Za wszystkie mecze te wygrane i przegrane.Ty nas nauczyles szacunku do przeciwnika :) Nigdy o tobie nie zapomnimy ! iHalaMadrid! /Maja - http://ask.fm/MajaSobiee
Iker najlepszy na świecie ! Bez niego Real to nie to samo :( Casillas mistrzem na zawsze <3 - http://ask.fm/WeronikaSchmidt
Boże Iker :( Ja już tęsknię :( Iker chwala ci za to co dałeś kibicom Realu Madryt tyle pięknych strzałów obroniłeś :(( Płacz Drogi Ikera Casillasa I Realu Madryt rozejdą się :( - http://ask.fm/IzaBorek
Iker!- Życze ci dalszej wspanialej kariery, bo dla mnie jestes najlepszy! - http://ask.fm/Zosiauczak
Tak więc obietnica to obietnica i oto te życzenia:
Iker dziekuje Ci za wszystko. Za wszystkie mecze te wygrane i przegrane.Ty nas nauczyles szacunku do przeciwnika :) Nigdy o tobie nie zapomnimy ! iHalaMadrid! /Maja - http://ask.fm/MajaSobiee
Iker najlepszy na świecie ! Bez niego Real to nie to samo :( Casillas mistrzem na zawsze <3 - http://ask.fm/WeronikaSchmidt
Boże Iker :( Ja już tęsknię :( Iker chwala ci za to co dałeś kibicom Realu Madryt tyle pięknych strzałów obroniłeś :(( Płacz Drogi Ikera Casillasa I Realu Madryt rozejdą się :( - http://ask.fm/IzaBorek
Iker!- Życze ci dalszej wspanialej kariery, bo dla mnie jestes najlepszy! - http://ask.fm/Zosiauczak
Iker dziękujemy za wszystko , zawsze w trudnych momentach wspierałeś zespół , potrafiłeś przyznać się do błędu :* Prawdziwy przykład do naśladowania :)) Powodzenia legendo :* - Anonimowy
Iker jednak to koniec łzy płyną po policzkach kolejna osoba. Nasz święty który zawsze nad nami czuwał nie da się opisać słowami ile dla nas zrobiłeś twój uśmiech sprawiał ze nadzieja wracała. Zostaniesz na zawsze w naszych sercach bo z nich nikt Cię nie wyrzuci. Dziękuję za wszystko Wielka Legendo - http://ask.fm/WiernaMadritistka
Iker dziękuję Ci za tyle wspaniałych lat w Realu. To ty pokazywałeś najwyższy poziom kiedy inni byli w tyle. To ty byłeś przez tyle lat najlepszy na świecie na swojej pozycji, nauczyłeś mnie szacunku do rywala. - http://ask.fm/Kita177
Chwilowo to wszystkie życzenia, jak jeszcze jakieś się pojawią to dodam ;)
Pozdrawiam wszystkich #JR-10 oraz pozostałe osoby które mnie obserwują <3
środa, 8 lipca 2015
Rozdział 1
Róża chciała iść do swojego pokoju, jednak jej rodzice zaczęli bardzo ciekawą rozmowę. Niestety ale tym razem była zmuszona podsłuchiwać... Jej ojciec przesunął się wózkiem do kuchni i zaczął mówić do mamy. To co usłyszła Róża przeszło jej najśmielsze oczekiwania..............
-Kochanie, musimy powiedzieć Róży prawdę, ona naprawdę kocha piłkę nożną a ma prawo wiedzieć czemu ty jej tak tego zabraniasz...
-Co mam jej niby powiedzieć?!!! Że to przez piłkę nożną zostałem kaleką? Że to przez to właśnie jeżdżę na wózku?? Ona tego nie zrozumie i bardzo proszę zakończmy tą rozmowę!- Tata Róży nie miał już na nic siły...
Róża była wstrząśnięta i bardzo szybko udała się do swojego pokoju. Zastanawia się jednak co się wtedy stało. Czy miał jakiś poważny wypadek, albo kontuzję? Postanowiła, że nic nie powie Piotrkowi. Było już dosyć późno. Nagle Róża usłyszała trzaśnięcie drzwiami. Najprawdopodobniej byli to Piotrek z Marleną. Zeszła na dół aby się z nimi przywitać. Piotrek z Marleną siedzieli już na kanapie i oglądali film. Podeszłam do nich i zaczęliśmy rozmowę.
-No hej młoda i jak się czujesz? -Pyta zmartwiony Piotrek.
-A wiesz już nawet lepiej, jutro po południu jadę do lekarza.
-A co tata powiedział?
-Był wściekły!! Zabronił mi do końca tygodnia wychodzić i grać w nogę! -Róża byla bardzo smutna.
-Ej Różyczko nie przejmuj się tak kochana, ja też nie nawidzę piłki nożnej ale staram się to tolerować. -Wtrąca się do rozmowy Marlena.
-Marlenko, ale ty nie wiesz jak to jest. A gdyby tobie zabronili jeździć na motocyklach? Jak ty byś się czuła? -Pyta Marlenę Róża.
-No napewno źle, ale moim zdaniem powinniście oboje porozmawiać tak na spokojnie...
-Ja nie rozumiem dlaczego tata nie pozwala nam grać w nogę... -Wtrąca się do rozmowy Piotrek.
Róża postanowiła że nie wyjawi mu tajemnicy i siedziała cicho udawając że nic nie wie.
-Ja również tego nie rozumiem... -Odpowiada Róża.
Cała trójka spędziła wieczór na oglądaniu filmu. Po 3-godzinnym seansie Marlena poszła do domu.
Następny dzień:
Była godzina 7:30 a Róża szykowała się na pierwszy dzień w szkole. Ledwo zeszła po schodach a Piotrek już na nią czekał. Tego dnia to on musiał ją zawieźć, gdyż bardzo bolała ją kostka i sama nie doszłaby na przystanek. Piotrek zawiózł ją pod szkołe gdzie tam wysiadła. Koledzy Róży od razu ruszyli jej na pomoc. Oczywiście nie odbyło się bez pytań typu: Jak się czujesz? Wszystko dobrze? Róża potakiwała na wszystkie pytania, gdy nagle chłopacy zobaczyli Karola.
Od razu zostawili Różę samą i pobiegli do niego. Róża pierwszy raz poczuła się odrzucona.
Nagle w jej stronę zaczął iść Jasiek... Było to dziwne bo Róża znała go tylko z widzenia. Wiedziała że chyba mu się podoba, ale nie wiedziała że był w niej już od kilku lat zakochany.
-Wszystko dobrze może Ci pomóc? -Pyta cały zawstydzony Jasiek.
-Tak, wszystko w porządku... A my się wogóle znamy? -Róża nie miała ochoty go poznawać
-Ta... ta.. tak znaczy sie nooo.... z widzenia- Jasiek był bardzo zawstydzony.
-Dobra wiesz, dziękuję że chciałeś mi pomóc ale dam sobie radę sama, cześć... -Róża zakończyla rozmowę.
Zrezygnowany Jasiek odszedł w kąt, gdzie zaszył się z książką. Ale dalej wpatrywał się w Różę, która postanowiła iść do swojej najlepszej przyjaciółki Marleny- dziewczyny jej brata.
Nigdzie nie mogła jej znaleźć wiec pomyślała że napewno jest na wagarach...
Róża nie miała już poza nią żadnych przyjaciółek, miała kolegów którzy zostawili ją dla Karola.
Ledwo się obejrzała a przy niej znowu stał Jasiek:
-Dobra powiedz mi czego ty ode mnie chcesz? -Pyta wściekła Róża.
-Przepraszam, nie chcę się narzucać ja już sobie pójdę.
-Nie poczekaj, to ja przepraszam jestem trochę wkurzona bo wszyscy na około mnie odrzucili ale....
Dlaczego ja Ci o tym mówię?
-Ale mi to nie przeszkadza, ej Róża, wiem że to może dziwne aleee....
-No dawaj powiedz to w końcu- Mówi zaciekawiona Róża
-Poszłabyś wieczorem ze mną do kina? -Pyta cały zaczerwieniony Jasiek
-Do kina? Dziś? Wieczorem?? -Róża była zdziwiona propozycją kolegi
-No dobrze, i tak nie mam dzisiaj co do roboty. -Róża nie miała już nic do stracenia, zostawili ją przyjaciele a Marlenie nie chce zawracać głowy.
-To widzimy się wieczorem- Mówi zadowolony Jasiek
Róża nie wiedziała co robi ze swojim życiem. Idzie na randkę z najdziwniejszym chłopakiem w szkole... Ale no co miała zrobić, nie mogła go odrzucić bo nie zachowywał się tak jak Ci chłopacy co zawsze ją podrywają. W głębi duszy czuła że nic z tego nie będzie ale że mogą się zaprzyjaźnić.
Po wizycie u lekarza przekonała rodziców aby mogła wyjść z kolegą do kina.
Po godzinie 20:00 do drzwi ich domu zapukał Jasiek. Róża była zdziwiona skąd on wie gdzie ona mieszka ale nic już nie mówiła...
I jak wam się podoba?? :D Proszę o komentarze ;)
12 komentarzy= 2 rozdział
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ ;P
PROSZĘ WSZYSTKICH O SZCZERĄ OPINIĘ W KOMENTARZACH!!
-Kochanie, musimy powiedzieć Róży prawdę, ona naprawdę kocha piłkę nożną a ma prawo wiedzieć czemu ty jej tak tego zabraniasz...
-Co mam jej niby powiedzieć?!!! Że to przez piłkę nożną zostałem kaleką? Że to przez to właśnie jeżdżę na wózku?? Ona tego nie zrozumie i bardzo proszę zakończmy tą rozmowę!- Tata Róży nie miał już na nic siły...
Róża była wstrząśnięta i bardzo szybko udała się do swojego pokoju. Zastanawia się jednak co się wtedy stało. Czy miał jakiś poważny wypadek, albo kontuzję? Postanowiła, że nic nie powie Piotrkowi. Było już dosyć późno. Nagle Róża usłyszała trzaśnięcie drzwiami. Najprawdopodobniej byli to Piotrek z Marleną. Zeszła na dół aby się z nimi przywitać. Piotrek z Marleną siedzieli już na kanapie i oglądali film. Podeszłam do nich i zaczęliśmy rozmowę.
-No hej młoda i jak się czujesz? -Pyta zmartwiony Piotrek.
-A wiesz już nawet lepiej, jutro po południu jadę do lekarza.
-A co tata powiedział?
-Był wściekły!! Zabronił mi do końca tygodnia wychodzić i grać w nogę! -Róża byla bardzo smutna.
-Ej Różyczko nie przejmuj się tak kochana, ja też nie nawidzę piłki nożnej ale staram się to tolerować. -Wtrąca się do rozmowy Marlena.
-Marlenko, ale ty nie wiesz jak to jest. A gdyby tobie zabronili jeździć na motocyklach? Jak ty byś się czuła? -Pyta Marlenę Róża.
-No napewno źle, ale moim zdaniem powinniście oboje porozmawiać tak na spokojnie...
-Ja nie rozumiem dlaczego tata nie pozwala nam grać w nogę... -Wtrąca się do rozmowy Piotrek.
Róża postanowiła że nie wyjawi mu tajemnicy i siedziała cicho udawając że nic nie wie.
-Ja również tego nie rozumiem... -Odpowiada Róża.
Cała trójka spędziła wieczór na oglądaniu filmu. Po 3-godzinnym seansie Marlena poszła do domu.
Następny dzień:
Była godzina 7:30 a Róża szykowała się na pierwszy dzień w szkole. Ledwo zeszła po schodach a Piotrek już na nią czekał. Tego dnia to on musiał ją zawieźć, gdyż bardzo bolała ją kostka i sama nie doszłaby na przystanek. Piotrek zawiózł ją pod szkołe gdzie tam wysiadła. Koledzy Róży od razu ruszyli jej na pomoc. Oczywiście nie odbyło się bez pytań typu: Jak się czujesz? Wszystko dobrze? Róża potakiwała na wszystkie pytania, gdy nagle chłopacy zobaczyli Karola.
Od razu zostawili Różę samą i pobiegli do niego. Róża pierwszy raz poczuła się odrzucona.
Nagle w jej stronę zaczął iść Jasiek... Było to dziwne bo Róża znała go tylko z widzenia. Wiedziała że chyba mu się podoba, ale nie wiedziała że był w niej już od kilku lat zakochany.
-Wszystko dobrze może Ci pomóc? -Pyta cały zawstydzony Jasiek.
-Tak, wszystko w porządku... A my się wogóle znamy? -Róża nie miała ochoty go poznawać
-Ta... ta.. tak znaczy sie nooo.... z widzenia- Jasiek był bardzo zawstydzony.
-Dobra wiesz, dziękuję że chciałeś mi pomóc ale dam sobie radę sama, cześć... -Róża zakończyla rozmowę.
Zrezygnowany Jasiek odszedł w kąt, gdzie zaszył się z książką. Ale dalej wpatrywał się w Różę, która postanowiła iść do swojej najlepszej przyjaciółki Marleny- dziewczyny jej brata.
Nigdzie nie mogła jej znaleźć wiec pomyślała że napewno jest na wagarach...
Róża nie miała już poza nią żadnych przyjaciółek, miała kolegów którzy zostawili ją dla Karola.
Ledwo się obejrzała a przy niej znowu stał Jasiek:
-Dobra powiedz mi czego ty ode mnie chcesz? -Pyta wściekła Róża.
-Przepraszam, nie chcę się narzucać ja już sobie pójdę.
-Nie poczekaj, to ja przepraszam jestem trochę wkurzona bo wszyscy na około mnie odrzucili ale....
Dlaczego ja Ci o tym mówię?
-Ale mi to nie przeszkadza, ej Róża, wiem że to może dziwne aleee....
-No dawaj powiedz to w końcu- Mówi zaciekawiona Róża
-Poszłabyś wieczorem ze mną do kina? -Pyta cały zaczerwieniony Jasiek
-Do kina? Dziś? Wieczorem?? -Róża była zdziwiona propozycją kolegi
-No dobrze, i tak nie mam dzisiaj co do roboty. -Róża nie miała już nic do stracenia, zostawili ją przyjaciele a Marlenie nie chce zawracać głowy.
-To widzimy się wieczorem- Mówi zadowolony Jasiek
Róża nie wiedziała co robi ze swojim życiem. Idzie na randkę z najdziwniejszym chłopakiem w szkole... Ale no co miała zrobić, nie mogła go odrzucić bo nie zachowywał się tak jak Ci chłopacy co zawsze ją podrywają. W głębi duszy czuła że nic z tego nie będzie ale że mogą się zaprzyjaźnić.
Po wizycie u lekarza przekonała rodziców aby mogła wyjść z kolegą do kina.
Po godzinie 20:00 do drzwi ich domu zapukał Jasiek. Róża była zdziwiona skąd on wie gdzie ona mieszka ale nic już nie mówiła...
I jak wam się podoba?? :D Proszę o komentarze ;)
12 komentarzy= 2 rozdział
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ ;P
PROSZĘ WSZYSTKICH O SZCZERĄ OPINIĘ W KOMENTARZACH!!
wtorek, 7 lipca 2015
Prolog
W końcu nadszedł ten najgorszy moment dla każdego ucznia- ROZPOCZĘCIE ROKU!
Cała sala wypełniona młodzieżą poubieraną w czarno białe stroje, szkolny chórek przygotowujący się do zaśpiewania hymnu szkoły, dyrektor trzymający w ręku kartkę z przemówieniem, nauczyciele stojący w szeregu, uczniowie ze znudzonymi minami no i oczywiście Róża i jej ekpia...
Po jakże ,,ciekawym'' przemówieniu bardzo surowego dyrektora pana Malinowskiego każdy udał się w stronę swojej klasy.
-Ej Rose (Róża była nazywana tak przez swoich kolegów) to idziemy po południu pograć w gałe co?- Spytał jeden z przyjaciół Roży
-No proszę Cię mnie sie pytasz!? -Dla Róży wszystko było oczywiste
Do wielkiej klasy liczącej 32 osoby weszła ich wychowawczyni. I oczywiście ten jej szyderczy uśmieszek.
-Droga klaso!- zaczęła tą swoją nudną pogawędkę do samej siebie...
-W tym roku szkolnym dołączy do nas nowy kolega Karol!
W tej właśnie chwili do klasy wszedł niczego sobie brunet z zielonymi oczami. Miał na sobie zielonkawą koszulę oraz spodenki 3/4. Był bardzo uśmiechnięty, klasa również przyjęła go z wielkim uśmiechem.
-Mam nadzieję że dogadacie się jakoś, a teraz wam już dziękuję i możecie już iść do domu - Kontynuuje ,,ciekawą'' pogawędkę do samej siebie pani Szafrańska.
Róża z kolegami oczywiście nie miała iśc zamiaru do domu. Razem z ekipą poszli na orlik niedaleko szkoły gdzie tam rozpoczęli mecz. Róża była dziś w wyśmienitej formie, oraz w doskonałym nastroju. Gra dzisiaj szła jej świetnie nawet koledzy ją chwalili:
-Świetnie Ci idzie Rose, trzymaj tak dalej, a będziesz mogła grać w Realu Madryt hahah -Śmieje się jeden z kolegów
-Baaardzo śmieszne - Odpowiada roześmiana Róża
Nagle na boisku pojawia się ich nowy kolega z klasy Karol:
-No cześć wszystkim, mogę grać z wami? :D -Pyta pewny siebie Karol jednego z kolegów Róży- Michala
-Pewnie stary graj ;D To idziesz na obronę czy zostajesz w polu? -Pyta zadowolony Michał
-Wolałbym zostać w polu aleee.... mam jedno pytanko.! Ta dziewczyna musi grać z nami? - Karol nie jest przekonany co do Róży
-Kto? Róża?? Ona jest naszą najlepszą zawodniczką, gra lepiej niż niejeden z nas! -Michał próbuje go przekonać.
-Ale na serio musi? Przecież napewno gra beznadziejnie!!! -Karol nie chce się przekonać.
Michał nie udzielił mu już żadnej odpowiedzi, tylko zaczęli grać. Karol i Róża byli w osobnej drużynie. Nagle gdy Róża miała piłkę przy sobie Karol próbował ją okiwać. Podstawił jej ,,haka'' przez co Róża wywróciła się i nie mogła wstać.
-Popieprzyło Cię???!! -Róża jest wściekła do tego skręciła sobie kostkę.
-Mnie??? TO TY NIE POTRAFISZ GRAĆ! Plączesz mi się pod nogami!
-ŻE CO??? TO TY MNIE SFAULOWAŁEŚ!- Róża nie może powstrzymać płaczu.
-Dobra weź się już zamknij co??? Nie umiesz grać i tyle spadaj z tego boiska, bo to nie miejsce dla płaczących dziewczynek. - Karol był pełny złości.
-Ej Róża wszystko w porządku ? Nic Ci nie jest? :( -Pytają jej koledzy
-Nie mogę wstać, chyba mam skręconą kostkę :(
Koledzy Róży pomogli jej wstać oraz zaprowadzili na ławkę. Róża zapewniła ich że zadzwoni po brata, który zawiezie ją do domu.
Rozmowa telefoniczna:
-Piotrek, możesz po mnie przyjechać na orlik?- mówi przez łzy w oczach Róża
-No pewnie młoda, a co się stało?-Pyta zmartwiony Piotrek
-Jakiś idiota sfaulował mnie jak grałam w nogę! Chyba mam skręconą kostkę :(
-Co? Nigdy Ci się to nie zdarzało... Tata będzie wściekły, przecież on nienawidzi piłki nożnej i zabronił Ci w nią grać. No ale dobra zaraz po Ciebie będę i coś wymyślimy/.
-Dziękuję <3 Jesteś kochany.
30 minut później.....
-No jesteś wreszcie!-Róża zwijała się z bólu
-No jestem, jestem... Pokaż tą kostkę.
Piotrek oglądając kostkę Róży wysłuchiwał jej co się stało.
-To idiota!!! -Piotrek był wkurzony.
-Dobra nie rozmawiajmy już tym, jedźmy do domu a tacie powiem że się potknęłam.
Tata Róży jeździł na wózku inwalidzkim. Dawno temu miał wypadek, ale nigdy o nim nie mówił.
Idąc z orlika Róża natknęła się na swojego cichego wielbiciela Jaśka Żakowskiego, który patrzył się na nią maślanymi oczami (będzie o nim mowa w kolejnych rozdziałach). Róża nie zwracała na niego uwagi i wsiadła do auta.
-Róża, będziesz się musiała sama tacie tłumaczyć, ja jadę z Marleną do kina przepraszam :(
-No już dobrze, dobrze ja też muszę się z nią spotkać ;) Dawno jej nie widziałam, może na zakupy wyskoczymy ;D
Dojeżdżając do domu Róża układała w głowie co ma powiedzieć tacie. Docierając serce bardzo mocno jej biło bo nie lubiła go okłamywać ponieważ twierdziła że ,,to taki dobry człowiek''.
Piotrek podrzucił Róże pod dom a sam pojechał na spotkanie z Marleną :)
Róża bardzo wystraszona, oraz poobijana weszła do domu. Oczywiście pierwsze co to pytania od rodziców:
-Jejku Róża dziecko co się stało? Pytają zatroskani rodzice...
Róża czuła że nie może ich okłamać.
-Mamo, tato wiem że mi zabroniliście, alee.... ja grałam w nogę i jeden kolega mnie sfaulował.
-Róża dziecko, co ja ci mówiłem!!!????? Jutro jedziemy do lekarza, a ty masz szlaban do końca tygodnia na wychodzenie i granie w nogę! -Tata Róży był wściekły
-Ale tato! Dlaczego ty zabraniasz mi grać w nogę??? To jest moja pasja, to moje ŻYCIE!
-Nie i koniec!!!!!
Róża chciała iść do swojego pokoju, jednak jej rodzice zaczęli bardzo ciekawą rozmowę. Niestety ale tym razem była zmuszona podsłuchiwać... Jej ojciec przesunął się wózkiem do kuchni i zaczął mówić do mamy. To co usłyszła Róża przeszło jej najśmielsze oczekiwania..............
To jest właśnie prolog! :) Wyszedł trochę dłuższy niż miał wyjść ale
mam nadzieję że będzie wam się przyjemnie czytać :*
I pamiętaj KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ ;D
5 komentarzy=1 rozdział ;)
Cała sala wypełniona młodzieżą poubieraną w czarno białe stroje, szkolny chórek przygotowujący się do zaśpiewania hymnu szkoły, dyrektor trzymający w ręku kartkę z przemówieniem, nauczyciele stojący w szeregu, uczniowie ze znudzonymi minami no i oczywiście Róża i jej ekpia...
Po jakże ,,ciekawym'' przemówieniu bardzo surowego dyrektora pana Malinowskiego każdy udał się w stronę swojej klasy.
-Ej Rose (Róża była nazywana tak przez swoich kolegów) to idziemy po południu pograć w gałe co?- Spytał jeden z przyjaciół Roży
-No proszę Cię mnie sie pytasz!? -Dla Róży wszystko było oczywiste
Do wielkiej klasy liczącej 32 osoby weszła ich wychowawczyni. I oczywiście ten jej szyderczy uśmieszek.
-Droga klaso!- zaczęła tą swoją nudną pogawędkę do samej siebie...
-W tym roku szkolnym dołączy do nas nowy kolega Karol!
W tej właśnie chwili do klasy wszedł niczego sobie brunet z zielonymi oczami. Miał na sobie zielonkawą koszulę oraz spodenki 3/4. Był bardzo uśmiechnięty, klasa również przyjęła go z wielkim uśmiechem.
-Mam nadzieję że dogadacie się jakoś, a teraz wam już dziękuję i możecie już iść do domu - Kontynuuje ,,ciekawą'' pogawędkę do samej siebie pani Szafrańska.
Róża z kolegami oczywiście nie miała iśc zamiaru do domu. Razem z ekipą poszli na orlik niedaleko szkoły gdzie tam rozpoczęli mecz. Róża była dziś w wyśmienitej formie, oraz w doskonałym nastroju. Gra dzisiaj szła jej świetnie nawet koledzy ją chwalili:
-Świetnie Ci idzie Rose, trzymaj tak dalej, a będziesz mogła grać w Realu Madryt hahah -Śmieje się jeden z kolegów
-Baaardzo śmieszne - Odpowiada roześmiana Róża
Nagle na boisku pojawia się ich nowy kolega z klasy Karol:
-No cześć wszystkim, mogę grać z wami? :D -Pyta pewny siebie Karol jednego z kolegów Róży- Michala
-Pewnie stary graj ;D To idziesz na obronę czy zostajesz w polu? -Pyta zadowolony Michał
-Wolałbym zostać w polu aleee.... mam jedno pytanko.! Ta dziewczyna musi grać z nami? - Karol nie jest przekonany co do Róży
-Kto? Róża?? Ona jest naszą najlepszą zawodniczką, gra lepiej niż niejeden z nas! -Michał próbuje go przekonać.
-Ale na serio musi? Przecież napewno gra beznadziejnie!!! -Karol nie chce się przekonać.
Michał nie udzielił mu już żadnej odpowiedzi, tylko zaczęli grać. Karol i Róża byli w osobnej drużynie. Nagle gdy Róża miała piłkę przy sobie Karol próbował ją okiwać. Podstawił jej ,,haka'' przez co Róża wywróciła się i nie mogła wstać.
-Popieprzyło Cię???!! -Róża jest wściekła do tego skręciła sobie kostkę.
-Mnie??? TO TY NIE POTRAFISZ GRAĆ! Plączesz mi się pod nogami!
-ŻE CO??? TO TY MNIE SFAULOWAŁEŚ!- Róża nie może powstrzymać płaczu.
-Dobra weź się już zamknij co??? Nie umiesz grać i tyle spadaj z tego boiska, bo to nie miejsce dla płaczących dziewczynek. - Karol był pełny złości.
-Ej Róża wszystko w porządku ? Nic Ci nie jest? :( -Pytają jej koledzy
-Nie mogę wstać, chyba mam skręconą kostkę :(
Koledzy Róży pomogli jej wstać oraz zaprowadzili na ławkę. Róża zapewniła ich że zadzwoni po brata, który zawiezie ją do domu.
Rozmowa telefoniczna:
-Piotrek, możesz po mnie przyjechać na orlik?- mówi przez łzy w oczach Róża
-No pewnie młoda, a co się stało?-Pyta zmartwiony Piotrek
-Jakiś idiota sfaulował mnie jak grałam w nogę! Chyba mam skręconą kostkę :(
-Co? Nigdy Ci się to nie zdarzało... Tata będzie wściekły, przecież on nienawidzi piłki nożnej i zabronił Ci w nią grać. No ale dobra zaraz po Ciebie będę i coś wymyślimy/.
-Dziękuję <3 Jesteś kochany.
30 minut później.....
-No jesteś wreszcie!-Róża zwijała się z bólu
-No jestem, jestem... Pokaż tą kostkę.
Piotrek oglądając kostkę Róży wysłuchiwał jej co się stało.
-To idiota!!! -Piotrek był wkurzony.
-Dobra nie rozmawiajmy już tym, jedźmy do domu a tacie powiem że się potknęłam.
Tata Róży jeździł na wózku inwalidzkim. Dawno temu miał wypadek, ale nigdy o nim nie mówił.
Idąc z orlika Róża natknęła się na swojego cichego wielbiciela Jaśka Żakowskiego, który patrzył się na nią maślanymi oczami (będzie o nim mowa w kolejnych rozdziałach). Róża nie zwracała na niego uwagi i wsiadła do auta.
-Róża, będziesz się musiała sama tacie tłumaczyć, ja jadę z Marleną do kina przepraszam :(
-No już dobrze, dobrze ja też muszę się z nią spotkać ;) Dawno jej nie widziałam, może na zakupy wyskoczymy ;D
Dojeżdżając do domu Róża układała w głowie co ma powiedzieć tacie. Docierając serce bardzo mocno jej biło bo nie lubiła go okłamywać ponieważ twierdziła że ,,to taki dobry człowiek''.
Piotrek podrzucił Róże pod dom a sam pojechał na spotkanie z Marleną :)
Róża bardzo wystraszona, oraz poobijana weszła do domu. Oczywiście pierwsze co to pytania od rodziców:
-Jejku Róża dziecko co się stało? Pytają zatroskani rodzice...
Róża czuła że nie może ich okłamać.
-Mamo, tato wiem że mi zabroniliście, alee.... ja grałam w nogę i jeden kolega mnie sfaulował.
-Róża dziecko, co ja ci mówiłem!!!????? Jutro jedziemy do lekarza, a ty masz szlaban do końca tygodnia na wychodzenie i granie w nogę! -Tata Róży był wściekły
-Ale tato! Dlaczego ty zabraniasz mi grać w nogę??? To jest moja pasja, to moje ŻYCIE!
-Nie i koniec!!!!!
Róża chciała iść do swojego pokoju, jednak jej rodzice zaczęli bardzo ciekawą rozmowę. Niestety ale tym razem była zmuszona podsłuchiwać... Jej ojciec przesunął się wózkiem do kuchni i zaczął mówić do mamy. To co usłyszła Róża przeszło jej najśmielsze oczekiwania..............
To jest właśnie prolog! :) Wyszedł trochę dłuższy niż miał wyjść ale
mam nadzieję że będzie wam się przyjemnie czytać :*
I pamiętaj KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ ;D
5 komentarzy=1 rozdział ;)
poniedziałek, 6 lipca 2015
Bohaterowie :)
Róża Sokołowska- Jest to główna bohaterka naszego opowiadania :) Z całego serca kocha Real Madryt oraz piłkę nożną. Skrycie podkochuje się w niej wiele chłopaków. Ma starszego brata o imieniu Piotrek. Róża ma 16 lat oraz jest bardzo otwartą i towarzyską osobą. Pomimo kalectwa ojca razem z mamą i bratem prowadzą szczęsliwe życie.
Jasiek Żakowski- Bardzo nieśmiały oraz małomówny kolega Róży, który podkochuje się w niej od 6 klasy podstawówki. Ma 16 lat i lubi naukę. W przyszłości chciałby zostać biologiem, jednak jego ukochana Róża nie tolerowałaby takiego zawodu. Ona wolała piłkarzy, czy Jasiek mógłby się dla niej zmienić? :D
Marlena Liwiecka- Dziewczyna Piotrka, koleżanka Róży. 17-letnia buntowniczka nienawidząca pasji swojego chłopaka. Kocha rap a jej życiową pasją są motocykle. Uważa że z piłki nożnej nie wyżyją. Nie może zaakceptować faktu że jej chłopak chce zostać piłkarzem.
James Rodriguez- 24- letni piłkarz legendarnego klubu Realu Madryt oraz Reprezentacji Kolumbii. Ma córkę Salome oraz żonę Danielę. Podczas wypoczynku w Polsce spotyka Jaśka, który podekscytowany że spotkał idola swojej wymarzonej dziewczyny, postanawia ją z nim zapoznać.
Pozostali bohaterowie:
-Piłkarze Realu Madryt
-Salome i Daniela Rodriguez
-Przyjaciele i znajomi Róży i Piotrka
-Rodzice Róży i Piotrka
-Przypadkowi ludzie :)
Na początek proszę o komentarze :) I pamiętaj:
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ <3
MIŁEGO CZYTANIA WSZYSTKIM ŻYCZĘ :) JUTRO POWINIEN POJAWIĆ SIĘ PROLOG :D
Piotrek Sokołowski- Jest to 19-letni brat Róży :) Podobnie jak Róża Piotrka fascynuje piłka nożna oraz najcudowniejszy w świecie klub Real Madryt. Jego największym marzeniem jest zostać zawodowym piłkarzem oraz pojechać na mecz Realu. Niestety jego ojciec jest przeciwny aby został piłkarzem... Dlaczego? Tego dowiecie się wkrótce ;D
Jasiek Żakowski- Bardzo nieśmiały oraz małomówny kolega Róży, który podkochuje się w niej od 6 klasy podstawówki. Ma 16 lat i lubi naukę. W przyszłości chciałby zostać biologiem, jednak jego ukochana Róża nie tolerowałaby takiego zawodu. Ona wolała piłkarzy, czy Jasiek mógłby się dla niej zmienić? :D
Marlena Liwiecka- Dziewczyna Piotrka, koleżanka Róży. 17-letnia buntowniczka nienawidząca pasji swojego chłopaka. Kocha rap a jej życiową pasją są motocykle. Uważa że z piłki nożnej nie wyżyją. Nie może zaakceptować faktu że jej chłopak chce zostać piłkarzem.
James Rodriguez- 24- letni piłkarz legendarnego klubu Realu Madryt oraz Reprezentacji Kolumbii. Ma córkę Salome oraz żonę Danielę. Podczas wypoczynku w Polsce spotyka Jaśka, który podekscytowany że spotkał idola swojej wymarzonej dziewczyny, postanawia ją z nim zapoznać.
Pozostali bohaterowie:
-Piłkarze Realu Madryt
-Salome i Daniela Rodriguez
-Przyjaciele i znajomi Róży i Piotrka
-Rodzice Róży i Piotrka
-Przypadkowi ludzie :)
Na początek proszę o komentarze :) I pamiętaj:
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ <3
MIŁEGO CZYTANIA WSZYSTKIM ŻYCZĘ :) JUTRO POWINIEN POJAWIĆ SIĘ PROLOG :D
Subskrybuj:
Posty (Atom)




